I stało się coś w co jeszce nie dawno nie wierzyłem. Jadę na Rawki!
To jest właśnie wiadomość, która cieszy mnie przeogromnie. To coś co dodatkowo trzyma mnie przy życiu. Chociaż naprawdę nie mogę nażekać. Ale nie o tym. Jadę 2 sierpnia na tydzień. Udało się. Oczywiście będzie teraz naprawdę solidna galeria z samej Rawki i z Bieszczad ogółem. Myślę już teraz, że będzie co oglądać. Pozdrawiam i trzymajcie kciuki za udany wypad. Jak mi się uda to jeszcze przed wyjazdem coś napisze ;).

To jest piękny widok. Taki właśnie lubię fotografowac. Piękno nieba to coś co daję siłę, gdy się na nie patrzy. Cieszę się, że mogę przekazac Wam moje fascynacje. Bo fotografia plus komputery to coś cudownego dla mnie. To staję się powoli moją pasją. Tak jak komputery (odzielnie) i fotografowanie ( też oddzielnie). Ale niebo, góry takie właśnie zdjęcia uwielbiam robic i chcę się tym z Wami podzielic. Tym widokiem. Zapraszaszam do oglądania.


Wszystkie zdjęcia działają. To efekt naprawy jednego z portali oferujących robienie galerii, którego ja również używam. Mimo wcześniejszych deklaracji nie zmienię wszystkich galerii na te z jednego portalu. Ten poprzedni okazał się mimo ich przejściowych problemów godny zaufania i jednocześnie dostarcza mi takich możliwości operacji na zdjęciach, które są dla mnie dogodne. Myślę, że dla Was również. Zachęcam do oglądania zdjęc, bo już zauważyłem efekty mojej pracy. W dwóch moich pracach pojawiły się pozytywne komentarze. Jestem z tego bardzo zadowolony.
Pozdrawiam.
W każdym człowieku jest duch podróżnika. Nie każdy jednak daje upust temu duchowi. Niektózy wolą zostac w domu i tylko w razie konieczności z niego wychodzic (praca, spotkanie ze znajomymi czy kino). Ja jednak uważam, że trzeba podróżowac. Poznawac nowe miejsca. I to dzięki bacówce ” pod Małą Rawką” można to zrealizowac. Dlaczego? Dlatego, że bacówka to świetne miejce wypadowe w każde właściwie miejsce Bieszczad. Można pochodzic po Małej Rawce, można isc na Połonine Caryńską, Wetlińską. Na Tarnice (najwyższy szczyt Bieszczad) też nie ma daleko. Do najbliższego miasta ( a właściwie miasteczka) jest 6 kilometrów (Ustrzyki Górne). I to wszystko jest w zasiegu można powiedziec oczu odwiedzającego Rawki. Połoniny widac, gdy wyjdzie się z bacówki. Na Małą i Wielką Rawkę prowadzi dróżka. Wszystko jest oznaczone, jaka wyspokosc , jak isc. Przecież szlaki wszystkie mają oznaczenia. To nie jest tak, że tylko ludzie super znjący góry mogą po nich chodzic. Oczywiście trzeba miec mapę, trzeba miec choc troszkę orientacji w terenie. Ale jeżeli chcemy gdzieś isc zawsze możemy spytac sie o drogę w bacówce. Tam dostaniemy wytyczne którędy podążac, czego unikac. Oprócz tego co jest blisko Rawek, możemy wyprac tez dalsze podróże. Jednak tutaj przydałby się samochód. Jedną z największych atrakcji jest Solina a dokładniej jezioro Solińskie. Tam jest ogromna tama. Gdy patrzymy w jej dół możemy poczuc fajny dreszcz emocji. Są też plaże. W upalny, letni dzień mozna tam wejsc do wody, na plaży poopalac się. Jest mozliwosc wynajecia kajaku i możliwe że innych narzędzi pływackich. Tego nie wiem bo akurat wynajmowałem z kolegami kajak. To wszystko sprawia, że wyprawa do rawczańskiej bacówki daję nam wiele możliwości i sprawia, że na pewno wyjedziemy z niej zadowoleni.
Zmiany zmiany zmiany… jednym słowem :ZMIANY. Blog jeszcze nie jest w 100% sprawny brak fotek z moich wypraw. Ale moja Łódź i Rawki mają teraz super galerie. I sądzę że już tak zostanie. Reszta zdjęc też będzie w tej galerii. Jest jak dla mnie w pełni wystarczająca. Narazie oddaję to. Reszta póżniej.
Oto przed Wami nowa kategoria. Będzię to nowosc na blogu o nazwie “moja łódź”. Tutaj pragnę dodac fotki z różnych według mnie ciekawych miejsc w Łodzi. Sądzę, mam taką głęboką wiarę, że Wam też się one spodobają. Oczywiście do każdego miejsca skąd są zdjęcia bedą w formie postów komentarze, opisywane moje wrażenia z pobytu w tych różnych miejscach Łodzi. I tutaj mały komunikat. Zmieniłem portal do zdjęc w tej kategorii. Nie dlatego ze poprzeni był zły ale ma jakimś tam bląd i nie mogę dodac nowych fotek. Sądze ze za jakiś czas zostanie on naprawiony i będzie można poprzednie zdjęcia oglądac ale narazie chciałem szybko szybko i znalezc nowy i się nawet opłaciło bo ten portal tez jest niczego sobie. Zatem zapraszam do oglądania. A gdy tylko pojawią się posty do kategorii” Moja Łódź”, która jak mówiłem będzie mówiła o zdjęciach i o tych wszytkich miejscach odwiedzonych przeze mnie to też liczę na komentarze. Nie tylko tutaj ale i we wszystkich postach.
Pozdrawiam.

p.s. Oto przedsmak do galerii. Zdjęcie robione wczoraj. Widok na Arturówek. Jakie piękne , zauważcie, sznury kaczek. Coś pięknego.
I tak sobie myśle: reszty Wam nie opiszę o bacówce. Sami pojedziecie to zobaczycie. Link jest do strony głównej- jest, link do do forum jest-jest(tylko muszę zebrać info do niego) No i moje zdjęcia są-są. No to sądzę, że będzie wszystko co do samej bacówki. Ale mogę opisać moje pierwsze wrażenia. To też chcę uczynić. Cóż ale tak naprawdę co ja mogę powiedzieć. Od razu zachwyciłem się tym miejscem. Miałem wtedy 20 lat i byłem zauroczony tym miejscem mimo, że znałem inne cudne miejsca w Bieszczadach. Widok z bacówki jest poprostu nieziemski. Te Połoniny wystające wydawało by się aż po chmury. Okryte zielenią lasów, szarością dróg prowadzących na same szczyty. To przeżycie jest jedyne w swoim rodzaju. I mieszkańcy Rawek mają je na co dzień. To jest poprostu frajda. Wyjść rankiem z kawą uściąść przy jednym ze stołów, który jest na terenie bacówki i napawać się widokami, oddychając czystym, świeżym, górskim powietrzem. Ranki i wieczory są tam najpiękniejsze. Ranki dlatego co napisałem wcześniej. Wieczory….a to już temat do kolejnych postów.
Dodałem nowy link. Jest to link do mojego drugiego bloga, w którym pragnę zawrzeć moje refleksję, przemyślenia. Ogólnie w co mi duszy gra. Mam nadzięję , że przypadnię on Wam do gustu.
Chciałbym na początek zrobić małe sprostowanie do moich opowiadań o Rawkach, bo ktoś może kiedyś powiedzieć, że jestem nieobiektywny w tym co piszę. A naprawdę kocham Rawki, kocham Bieszczady i piszę szczerze. Gospodarzem bacówki jest mój kuzyn Michał i to dzięki niemu poznałem Bieszczady, to on natchnął mnie pasją gór. Jestem mu za to ogromnie wdzięczny. To cudowny człowiek. Jeden z niewielu tak ciepłych, uczynnych, który mimo wielu obowiązków zawsze chętnie zamieni z każdym kilka słów wysłucha , doradzi. A teraz część 2…
Gdy szedłem tak spoglądając z daleka na bacówkę, jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka. Jednak bedąc oczarowanym widokiem gór czułem, że będzie dobrze. W końcu stanąłem przed nią…wyglądała cudownie. U dołu podmurowana, reszta niej w drewnie. Idąc prosto widać wejście do tej pięknoty. Bacówka jeast ustawiona prawym bokiem do dróżki do niej prowadzącej. Gdy stanąłem przed jej schodami pomyślałem: “Jest dobrze, jest bardzo dobrze” i wszedłem do niej. Na początku jest jakby mały przedpokój. Oczywiśćie wszystko w drewnie. Tam można zdjąć buty i założyć wygodniejsze. Za kolejnymi oszklonymi dzwiami znajduję się drugi przedpokój. W nim też jest miejsce na buty. Po lewej drzwi do pokoju gospodarzy, na wprost jadalnia. Po lewej wejście do kuchni ( dla pracowników bacówki). Po lewej od wejścia do kuchni znajdują się schody prowadzące do pokoi i na stryszek, na którym też można spać. Pokonawszy drzwi do jadalni, po lewej ujżałem okienko w którym siedziała żona Michała, Patrycja. Aha, jeszcze jedno sprostowanie, bo piszę jakbym był sam a przyjechałem z momi rodzicami. Patrycja przywitała nas i zaprosiła do kuchni. Gdy weszliśmy zobaczylismy kuchnię ładnie urządzoną, oczywiście w drewnie. Okno prowadzi na Połoniny. Ale ważniejsze są inne pomieszczenia bacówki. Zacznę od jadalni. Oczywiście po lewej okienko prowadzące do kuchni gdzie są wydawane napoje drobne przekąski no i piwo z kija a także butelkowane. Patrząc przed siebie widać 4 spore stoły, na wprost 2, które stoją do siebie równolegle po lewej 2 oddzielone małą ścianką. Po lewej jest okno na las, który wydaję mi się, że prowadzi na Małą i Wielką Rawkę, ale nigdy się do niego nie zapuszczałem aż tak daleko. Idąc dalej na wprost jadalni zobaczymy taras. Można na niego wejść, posiedzieć, napić się na nim piwka. Aha zapomniałem o bardzo ważnej sprawie. Mianowicie przy schodach znajduję się drugie schody prowadzące ale w dół do łazienek. Na wprost jest łazienka pracowników bacówki po prawej magazyny no i po lewej wejście do łazienek gości. Za drzwiami możemy skręcić w lewo bądź w prawo. Prawa strona dla panów lewa dla pań. W łazienkach znajdują się dwie kabiny prysznicowe i 2 kibelki. O ile pamiętam za kibelek się płaci (dla odwiedzających bacówkę przelotowo, dla mieszkańców jest darmo) ale też nie jest pewien jako dla pracownika bacówki miałem darmo więc nie wiem, trzeba by się zapytać w okienku. Reszta moich wrażeń niebawem :).
Bacówka “pod Małą Rawką”- myślę, że ta nazwa jest znana wielu miłośnikom Bieszczad. To miejce , które łączy ludzi, daje możliwość przeżycia niezapomnianych wrażeń. To miejce, które porusza pięknem krajobrazów, widokiem Połoniny Caryńskiej, Połoniny Wetlińskiej. To w końcu miejce skupiające w swym wnętrzu wspaniałych ludzi w różnym wieku. Bo przecież nie wiek jest tu najważniejszy lecz pasja. Pasja obcowania z Bieszczadami, z ich pięknem, historią, ludźmi gór. Ale pragnę zawrzeć tutaj moje wrażenia z pobytów w samej rawczańskiej bacówce.
Wcześniej byłem już w Bieszczdach. Znam troszkę góry chociaż to co wiem stanowi kroplę w morzu tego co chciałbym o nich wiedzieć. Szukałem odpowiedniego miejca na spędzenie wakacji roku 2004. Gdy dowiedziałem się o Rawkach, pomyślałem, że trzeba tam jechać i to koniecznie. W mojej głowie kotłowały się myśli czy aby bacówka dorówna poprzednim odwiedzonym przeze mnie miejscom. I a niech mnie, nawet je przewyższyła. Rawki znajdują się miedzy Wetliną a Ustrzykami Górnymi ( 6 kilometrów od Ustrzyk, 12 od Wetliny). Żeby dostać się do bacówki trzeba najpierw zatrzymać się na parkingu. Człowiek, który jest za niego odpwiedzialny pobiera opłate za postój na parkingu (jeżeli jesteśmy samochodem) i można zaparkować samochodzik. Gdy z niego wysiadłem zobaczyłem zieleń na oko nieskończonych pól i oczywiście góry. Było mi mało. Miedzy parkingiem a bacówką jest droga, którą trzeba podążać około 15 minut aby w niej się znaleźć. Gdy wszedłem na tą polną drogę zobaczyłem to co kocham: widok, który nie można porównać z niczym innym. Ta zieleń gór to piękno czaruje swym widokiem. Nęci by oglądać je z zapartym tchem , by upajać się krajobrazem. Po obu stronach drogi góry, pola, góry i jescze raz góry. Niebo (był koniec czerwca) było błękitne z tego co oczywiście pamiętam bo jak wiadomo to już 4 lata mineło. Niebo w Bieszczadach tych rawczańskich jest często pokrytę jasnymi chmurkami, które często leniwie a niekiedy porywczo przelatują po błękicie, gdy człowiek z zaciekawieniem spojrzy ku górze. I tak szedłem sobie natchniony tym widokiem aż ujrzałem to co pragnąłem ujżeć - bacówke…i to koniec części pierwczej. Niebawem część 2.